Niedzielalka - Batman i Robin

23:59


Uprzedzając Wasze zdziwienie - to jest Robin. Robin jest bardzo tajemniczą laleczką i wygląda jakby skrywała jakiś wyjątkowo mroczny sekret, i to jeden z dwóch powodów, dla których występuje w tytule z Batmanem. Drugi powód przedstawiam niżej.



Hello, ladies. *głuchy odgłos upadających na ziemię omdlałych niewiast*
Otóż zupełnym przypadkiem dorobiłam się Mrocznego Rycerza. Jest idealny.

Spójrzcie tylko na jego batprofil.

OMG

OMG

OMG
Najnowszy lokator lalkowego haremu jest nieco ograniczony ruchowo - to znaczy rusza trochę rękami, trochę nogami oraz kręci głową i dłońmi. Bardziej więc z niego figurka niż lalka, ale na plecach nosi sygnaturę Mattel 2011, więc przynajmniej firmowo podpina się pod kategorię dzisiejszego wpisu.

Odlew jest całościowo śliczny i detaliczny, cóż więc z tego, że plastik i nierozbieralny, kiedy tak wspaniale wygląda - część w połysku, część w macie, część machnięta na złoto, i to całkiem starannie. Nawet peleryna, chociaż niestety wykonana z dość podłego materiału, jest elegancko przycięta w zgrabną batfalę.

Nasz bohater wymaga jedynie kąpieli i delikatnej renowacji (ma zarysowany łepek i parę innych drobnych skaz). Mimo to jednak można go swobodnie i nieskrępowanie podziwiać.

Jest z nim tylko jeden  d r o b n y  problem...

OMG so hot

Wait, what?
- Okej, przyznaję, zamawiałam mrocznego przystojniaka, ale tego jednak się nie spodziewałam. Co ja mam z nim niby robić, grać w limbo na stojąco?

Skala 1:8. Nie cierpię skali 1:8, kto to w ogóle wymyślił?! Jak się zbiera Baśki w skali 1:6, których wszystkie meble i akcesoria towarzyszące też są 1:6, to jak w takiej sytuacji zaaranżować dioramę dla jednego delikwenta w skali 1:8, który przy wszystkich meblach i akcesoriach w skali 1:6 wygląda kretyńsko?

Lalki/figurki w skali 1:8 potrzebują osobnych akcesoriów w odpowiadającym im rozmiarze. Nie mam ani jednego czegokolwiek w tej skali, więc rzeczywiście, jak na razie Batman może u mnie jedynie grać w limbo na stojąco. Nawet z dziewczynkami się nie pobawi za bardzo, no bo sorry, nie oszukujmy się, rozmiar jednak ma znaczenie.




 Angie doskonale wie, jak powinno się rozmawiać z niskimi ludźmi.


Batman zaś doskonale wie, jak czerpać korzyści z niskiego wzrostu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


A tak radzimy sobie z natrętami, którzy nie wiedzą, że druga baza to po trzeciej randce nie powinno się zaglądać damom tak głęboko... w oczy - łapiemy pod pachę i niesiemy do wanny na wstępne namaczanie i dalsze zabiegi czyszczące.

Nie, wcale nie upokarzamy w ten sposób najwspanialszego superbohatera wszechczasów i w ogóle, skąd Wam to przyszło do głowy?

- Gdzie popełniłem błąd?
Chłopie, trafiłeś do plastikowego haremu pod rządami matriarchalnego dyktatorstwa kolegialnego. Tutaj najbardziej męski facet popyla po okolicy w różowej podomce, drugi najbardziej męski facet jest koniem w odcieniu lila i chyba nosi sztuczne rzęsy, a trzeci nie tylko zupełnie nie jest męski, ale w dodatku nie ma nawet gaci - więc zacznij się przyzwyczajać, bo wrzucenie cię do wanny jak zapchlonego szczeniaczka to dopiero początek.

Do niesamowitych przygód Batmana w kąpieli powrócimy przy innej okazji, a teraz płynnie przechodzimy do jego pomocnika... to znaczy postaci, której postanowiłam nadać odpowiednie imię na potrzeby dzisiejszego wpisu.

Who is she???

Na czym polega jej tajemniczość? Nie wiem, czy to oryginalna lalka, czy jej klonik. Wygląda na starą i tanią - główka się odbarwiła, ciałko jest wydmuszkowe, niestarannie odlane i w ogóle badziewne - ale jednocześnie wygląda też na nowszą i droższą - ma bardzo ładnie odszytą, prawdopodobnie oryginalną sukieneczkę, prawdziwe, wrootowane rzęsy i całkiem szykowną, gęstą fryzurkę.

Rusza rękami i nogami jak najtańsza wersja Baśki - góra-dół. Poza tym ma też skrętną talię ciętą ze skosa, oraz dwie sygnatury na ciałku: wiele mówiące Made in Hong Kong na plecach i 11C z tyłu głowy. To wszystko zaś prowadzi nas do wniosku, że mamy do czynienia z Dawn firmy Topper (lub jej klonem).

Dawn Dolls by Topper, źródło: Ebay
Dawn produkowano krótko, bo w latach 1970-73, ale z tego, co zobaczyłam w wyszukiwarce, zdążyło ich wyjść w tym czasie całkiem sporo; i całkiem nieźle poubieranych. Do tego mają inną ciekawą,  d r o b n ą  cechę...


 Niniejszym ogłaszam dzień dzisiejszy Dniem Konusa, można świętować.

W tym wypadku jednak rozmiar nie jest wadą - pseudoDawn zwana Robin jest maleńka w sposób tak uroczy, że po prostu nie mogę. Jest przesłodka i trzeba ją kochać.

Angie nie wygląda na przekonaną, ale to tylko kwestia czasu.

Takie małe nóżki!

Takie małe rączki!


Taki mały łepek!
 W ogóle mold Robin-Dawn jest uroczy - pociągła buźka z drobnym noskiem, migdałowymi oczami i delikatnym uśmiechem godnym Giocondy, dodatkowo wyeksponowanym wyważonym malunkiem twarzy i hollywoodzką fryzurą. W takich warunkach nawet jej wydmuszkowe, rozchuśtane ciałko przestaje przeszkadzać. Zwłaszcza że jest odziane w naprawdę fajną kieckę, z prawdziwym kołnierzykiem, zakładkami na spódnicy i porządnym zapięciem na zatrzask.

Mimo to Robin wygląda, jakby przeżyła jakąś srogą tragedię. W tych pogodnych oczach i uroczym uśmiechu czai się jakiś dramatyczny smutek. Dlatego uznałam, że odpowiednią sesję terapeutyczną zafunduje jej ktoś, kto w kategoriach emocjonalnych jest zupełnym drewnem - a przynajmniej tak wygląda.





Po minie Robin wnioskuję, że podejmuje naukę tańca zupełnie bez przekonania, a nawet jakby z obawą, jak taka sarenka - płochliwa i gotowa do ucieczki, ale jednak głodna. Jak plastikowa zabawka może mieć tyle strachu w oczach?


 


Co patrzę na te zdjęcia, to wydaje mi się, że Robin za każdym razem ma inny wyraz twarzy - raz jest wesoła, jakby poznała miłość swego życia na letnim obozie tanecznym, a raz dramatyczna, jakby przed oczami miała nieustanny flashback jakiejś osobistej tragedii. Magia. I to bez fotoszopa, przysięgam.









Niby co jakiś czas trochę się rozluźnia, strach w oczach trochę znika, i już mam wrażenie, że sesja będzie pogodna, ciepła i krzepiąca... a tu trauma stickes back i pozamiatane.

Btw, starałam się, żeby na zdjęciach nie było tego widać, ale pozowalność Robin jest jeszcze bardziej tragiczna, niż jej spojrzenie. Zamierzałam zrobić jej sesję w dioramie, ale było to zwyczajnie niemożliwe  - zupełnie nie trzymała pionu i ciągle opadały jej ręce. Dlatego dostała do pomocy takiego uczynnego Kołka; nie dość, że nauczył ją stać, to jeszcze tańczyć, i może nawet kochać, albo przynajmniej troszkę lubić?







Ostatecznie terapia zadziałała, bo pacjenta jednak się uśmiecha! Chyba. No ale tak naprawdę nie ma innej opcji, sama przestałabym być martwa w środeczku, gdyby ktoś odstawił ze mną choreografię jak z Dirty Dancing.

PS Nie wiem, czy wiecie, ale mój szanowny Batman ma już za sobą swój debiut w internetach - gościnnie wystąpił na pilkonowym instagramie. w niezwykle zacnym towarzystwie jednej z nagród, jakie mamy tam do wygrania w różnorakich konkursach. Wypadł zdecydowanie bardziej godnie niż dzisiaj. Mam nadzieję, że nie będzie się mścił po nocach. :D

Podobne posty

2 komentarze

  1. drobiazgi zmieniają się wraz z perspektywą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lalki naprawdę zacne, Robin urocza a Batman wygląda super-hiper męsko. Czy jest szansa, że może pojawią się z innymi sławnymi lalami ( czyt. Angie i reszta paczki )? Albo na jakiejś malutkiej sesji? Pilkon is coming. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że jesteś! Możesz napisać mi komcia, korzystając z tego oto miniporadnika formatowania:

[b]tekst[/b] - pogrubienie
[i]tekst[/i] - kursywa
[a href="www.jakaśstrona.pl"]tekst[/a] - link ukryty

Zamiast nawiasów kwadratowych [] wstawiamy nawiasy ostre <>

Polecany post

Sims 4 - Legacy Challenge - prolog

Dziś będę odtwórcza  mam dla Was coś niesamowitego - Legacy Challenge dla Sims 4! Zainspirowana Projektem "Prokrastynacja" mego ...

Facebook

Blogger

Subscribe