Są dni, kiedy muszę gorączkowo zastanawiać się po nocach, żeby wpaść na dobry pomysł realizacji projektu.
Są dni, kiedy pstrykam, a wymagany projekt niemal materializuje się sam.
Są dni, kiedy projekt leży i ja leżę, i rozmyślam tylko o tym, czy już osiągnęłam apogeum bezmyślności.
Są dni, kiedy nie muszę nic projektować i wszystkie myśli poświęcam obowiązkom bieżącym.
Aż wreszcie są dni, kiedy do pokoju wpada zorganizowana grupa przestępcza, która każe mi rzucić wszystko i tworzyć historię. Historię, która zmieni bieg historii.
Tak naprawdę to nie, ale wiecie.





