Wkopałam się trochę z tą tematyką postów zgodną ze świątecznym harmonogramem - podczas gdy obowiązków żony, córki, pracownicy i studentki nie obowiązuje żaden terminarz. Miejcie więc litość i pozwólcie przyjąć, że w uniwersum, do którego za sprawą domniemanych cygańskich czarów zostały przerzucone moje plastikowe panny, nie świętuje się szóstego grudnia żadnych Mikołajków!
A teraz coś z zupełnie innej beczki.
Jak zrobić blog w 5 minut?
1) Rzuć pomysł!
Pomysł jaki jest, każdy widzi. Podjęcie decyzji, jaki temat będzie najlepszy do uskuteczniania technik internetowego ekshibicjonizmu, nie musi zabrać wiele czasu - zazwyczaj wystarcza bowiem, że satysfakcjonuje on samego autora. Jeśli jednak zależy nam na powszechnym poklasku, warto zastanowić się trochę dłużej i znaleźć w sobie lub swoim otoczeniu takie rzeczy, jakich jeszcze nie oglądały internety.
Jak na przykład dzieje pracownika drukarni!
(tak, kiedyś zrobię ten blog porządnie...)
2) Zaklep adres!
Mamy więc już nasz superwspaniały, wypasiony, jedyny taki pomysł - lecz zamiast się nim zachwycać, lecimy szybko zakładać blog, bo nam ktoś adres ukradnie!!! A taki adres, który jest krótki, chwytliwy i do tego odzwierciedla tematykę potencjalnej zawartości blogaska - to już połowa sukcesu.
Często zdarza się jednak, że najfajniejsze adresy pozajmowali już jacyś niedobrzy ludzie i marnują je na swoją kiepską pisaninę, albo co gorsza - nic z nimi nie robią! W takiej sytuacji zaś czeka nas płacz, zgrzytanie zębów, rwanie włosów z głowy, tikanie tików nerwowych i ogólnie #tehdrama.
Ale możemy także uruchomić szarą komórkę i po prostu wziąć coś wymyślić.
(wybacz mi Borze, ale Twój adres jest po prostu adorable i se manifik!)
3) Wybierz szablon!
Ale nie jakiśtam domyślny bloggerowy szablon, których jest po prostu na pęczki, jak choćby, proszę mi wybaczyć, raz, dwa, trzy. Przecież to się nie godzi - mieć taki superwspaniały, wypasiony, jedyny taki pomysł i wkładać go w banalne opakowanie wielokrotnego użytku.
A ponieważ kompletnie nie umiemy w HTML, ruszamy na poszukiwanie dowolnej szabloniarni, która będzie godna zaopiekowania się naszym superwspaniałym etc. pomysłem i ubrania go w coś, co idealnie odzwierciedli nasze potrzeby i niewiarygodny potencjał przyszłych treści. Na tym etapie można zasadniczo zakończyć poszukiwania... albo dojść do wniosku, że wszystkie szablony na wszystkich szabloniarniach wyglądają dokładnie tak samo.
Wtedy idziemy na Deluxe Templates i wybieramy szablon najbardziej przypominający coś, co chcieliśmy osiągnąć. Następnie uczymy się HTMLu na przyspieszonym kursie autosamouczka przy wydatnej pomocy wujka Gugla.
4) Przygotuj szatę graficzną!
Jest to kolejny krok wymagający ciągot do metod DYI, co oznacza, że zaczynamy tworzyć w niszowym nurcie zróbtosamizmu. Ale ponieważ zdołaliśmy już nauczyć się HTMLu, każda kolejna dziedzina nauki to po prostu pryszcz! Zdejmujemy więc miary z wszelkich elementów graficznych strony, które wymagają naszej interwencji, odpalamy dowolny profesjonalny edytor i dajemy upust swoim nieodkrytym talentom estetyczno-plastycznym.
Jeśli jednak mimo wszystko tworzenie autorskich obrazów okazało się być barierą nie do przeskoczenia - z pomocą przychodzi nam Canva, gdzie wystarczy założyć konto i cieszyć się, że tę trudniejszą część projektowania ktoś wykonał już za nas.
5) Opracuj treść!
I tu następuje etap, o który autorowi bloga chodziło od samego początku i który jest tak naprawdę przyczyną całego tego zamieszania - podzielenie się ze światem swoim superwspaniałym i tak dalej pomysłem!
I tu już nic, naprawdę nic, nie pomoże, jeśli tynie pomożesz dziś miłości nie zechcesz tworzyć autorskiego contentu.
A teraz coś z zupełnie innej beczki.
Jak zrobić blog w 5 minut?
1) Rzuć pomysł!
Pomysł jaki jest, każdy widzi. Podjęcie decyzji, jaki temat będzie najlepszy do uskuteczniania technik internetowego ekshibicjonizmu, nie musi zabrać wiele czasu - zazwyczaj wystarcza bowiem, że satysfakcjonuje on samego autora. Jeśli jednak zależy nam na powszechnym poklasku, warto zastanowić się trochę dłużej i znaleźć w sobie lub swoim otoczeniu takie rzeczy, jakich jeszcze nie oglądały internety.
Jak na przykład dzieje pracownika drukarni!
(tak, kiedyś zrobię ten blog porządnie...)
2) Zaklep adres!
Mamy więc już nasz superwspaniały, wypasiony, jedyny taki pomysł - lecz zamiast się nim zachwycać, lecimy szybko zakładać blog, bo nam ktoś adres ukradnie!!! A taki adres, który jest krótki, chwytliwy i do tego odzwierciedla tematykę potencjalnej zawartości blogaska - to już połowa sukcesu.
Często zdarza się jednak, że najfajniejsze adresy pozajmowali już jacyś niedobrzy ludzie i marnują je na swoją kiepską pisaninę, albo co gorsza - nic z nimi nie robią! W takiej sytuacji zaś czeka nas płacz, zgrzytanie zębów, rwanie włosów z głowy, tikanie tików nerwowych i ogólnie #tehdrama.
Ale możemy także uruchomić szarą komórkę i po prostu wziąć coś wymyślić.
(wybacz mi Borze, ale Twój adres jest po prostu adorable i se manifik!)
3) Wybierz szablon!
Ale nie jakiśtam domyślny bloggerowy szablon, których jest po prostu na pęczki, jak choćby, proszę mi wybaczyć, raz, dwa, trzy. Przecież to się nie godzi - mieć taki superwspaniały, wypasiony, jedyny taki pomysł i wkładać go w banalne opakowanie wielokrotnego użytku.
A ponieważ kompletnie nie umiemy w HTML, ruszamy na poszukiwanie dowolnej szabloniarni, która będzie godna zaopiekowania się naszym superwspaniałym etc. pomysłem i ubrania go w coś, co idealnie odzwierciedli nasze potrzeby i niewiarygodny potencjał przyszłych treści. Na tym etapie można zasadniczo zakończyć poszukiwania... albo dojść do wniosku, że wszystkie szablony na wszystkich szabloniarniach wyglądają dokładnie tak samo.
Wtedy idziemy na Deluxe Templates i wybieramy szablon najbardziej przypominający coś, co chcieliśmy osiągnąć. Następnie uczymy się HTMLu na przyspieszonym kursie autosamouczka przy wydatnej pomocy wujka Gugla.
4) Przygotuj szatę graficzną!
Jest to kolejny krok wymagający ciągot do metod DYI, co oznacza, że zaczynamy tworzyć w niszowym nurcie zróbtosamizmu. Ale ponieważ zdołaliśmy już nauczyć się HTMLu, każda kolejna dziedzina nauki to po prostu pryszcz! Zdejmujemy więc miary z wszelkich elementów graficznych strony, które wymagają naszej interwencji, odpalamy dowolny profesjonalny edytor i dajemy upust swoim nieodkrytym talentom estetyczno-plastycznym.
Jeśli jednak mimo wszystko tworzenie autorskich obrazów okazało się być barierą nie do przeskoczenia - z pomocą przychodzi nam Canva, gdzie wystarczy założyć konto i cieszyć się, że tę trudniejszą część projektowania ktoś wykonał już za nas.
5) Opracuj treść!
I tu następuje etap, o który autorowi bloga chodziło od samego początku i który jest tak naprawdę przyczyną całego tego zamieszania - podzielenie się ze światem swoim superwspaniałym i tak dalej pomysłem!
I tu już nic, naprawdę nic, nie pomoże, jeśli ty
__________________________________________________________________________
A cały ten pseudotutorial jest jednocześnie relacją z moich ostatnich, traumatycznych doświadczeń przygotowania projektu zaliczeniowego; oraz jest bezczelną reklamą.
Stworzyłam bowiem bloga, którego pisze Agnieszka. Agnieszka jest zarąbista - gra w teatrze, działa charytatywnie, pożera ambitne książki, czyta depresyjnych poetów, lubi filozofię, fascynuje się psychologią, a teraz dodatkowo będzie o tym wszystkim pisać.
Odwiedźcie więc Rozproszenie Myśli - blog bardzo kulturalny - i przez chwilę popatrzcie na świat z dwudziestu różnych punktów widzenia naraz.