Próbka fantasy - #1

22:12



Szukałam możliwie najbardziej kiczowatego fantastycznego obrazka ever, żeby zilustrować to, co dzisiaj zaserwuję - i oto jest!!1 (źródło)
 Proszę państwa, przedstawiam... moje opko.

Moje opko pisze się już drugi rok i wciąż składa się jedynie z pojedynczych scen i skeczy, które w żaden sposób nie tworzą spójnej, logicznej całości. Znaczy, tworzą - ale wciąż jedynie w moim umyśle. Jestem bowiem zbyt zajęta wymyślaniem głupkowatych przygód poszczególnych bohaterów, żeby móc w końcu wytyczyć główną oś fabularną całokształtu. Albo choćby zdecydować się na gatunek literacki; ciągle nie wiem, czy pisać pastisz, czy może fantasy na serio?

Kwestia podjęcia jakichś konkretnych decyzji jest o tyle paląca, że podpisałam cyrograf umówiłam się z Księciem w sposób następujący - on zarejestruje swoją przyszłą działalność jako wydawnictwo, a ja napiszę książkę, którą będzie mógł wydać.

Na nieszczęście to opko jest jedynym, na które mam pomysły znacznie wykraczające obszernością poza standardowe, dotychczas skrobane przeze mnie miniatury; chociaż są to pomysły cokolwiek niedorobione i nieco kliszowe.

Sapkowskim nie zostanę, nie ma bata - swego czasu jedna słynna pisarka wyceniła mój literacki potencjał na, ewentualnie, Grocholę - ale byłoby fajnie przynajmniej skończyć ten projekcik. I może nawet pomyśleć kiedyś o jego wydaniu.

Stwierdziłam więc, że wrzucanie wybranych fragmentów opka na blogaska zmotywuje mnie do pisania kolejnych scenek... a potem jeszcze kolejnych... a potem spróbuję spiąć je jakąś klamrą kompozycyjną... i nagle okaże się, że napisałam całość!

Bo tak to przecież działa, prawda? Prawda?...

Lain uważnie przyjrzał się pnączu oplatającemu ciasno jego łydki – na tyle, na ile wystarczało mu siły, aby utrzymać głowę w odpowiednim położeniu. Zazwyczaj, kiedy chciał obejrzeć swoje stopy, nie napotykał zbyt wielkich trudności, był bowiem, jak na elfa przystało, szczupły i proporcjonalny. Obecnie jednak wisiał u szczytu ciemnej, zawilgoconej jaskini, trzymany za nogi przez wyjątkowo nieprzyjaźnie nastawione zielsko. Sprawy nie ułatwiał goblin, stojący pod nim z wyraźnie morderczymi zamiarami. U jego stóp leżał łuk, który przed chwilą zsunął się z pleców zwisającego elfa. Lain zdecydował się ocenić sytuację jako beznadziejną.
- Taaak – wysyczał nagle goblin z wyraźną satysfakcją, ku przelotnemu zdziwieniu Laina, jak można wysyczeć słowo nie zawierające w sobie syczących spółgłosek. – I oto przedstawiciel dumnej rasy elfów w mojej mocy! – Lain zdziwił się ponownie; żaden szanujący się goblin nie używał tak finezyjnych sformułowań jak „przedstawiciel dumnej rasy”.
- Taaak – znów syknął goblin, wpatrując się pożądliwie w swoją ofiarę. – Za chwilę wszystkie sekrety twojej nacji i cała wasza wiedza stanie przede mną otworem!
Lain wytrzeszczył oczy – po części z wysiłku, jakiego wymagały próby uwolnienia nóg z ucisku pnączy, a po części z powodu szoku wywołanego widokiem goblina spragnionego wiedzy – i postanowił nie dziwić się już niczemu. Niezgrabna postać tymczasem zniknęła w głębi jaskini, gdzie po krótkiej chwili rozbłysnęła świeca, wydobywając z mroku stół sprawiający wrażenie alchemicznego.
- Taaak – goblin po raz trzeci zasyczał w sposób absolutnie niewytłumaczalny, krzątając się przy oświetlonym stanowisku. Wątły płomień świecy migotał dramatycznie pod wpływem ruchów powietrza wywoływanych przestawianiem rozmaitych flakonów i słoiczków. Elf powrócił wzrokiem do swoich uwięzionych nóg; był w stanie zdzierżyć goblina-intelektualistę, ale widok goblina-alchemika to już zbyt wiele na jego nerwy. Aby zająć czymś skonfundowany umysł, podjął kolejną próbę wyswobodzenia się z wrednego zielska.
- Nie wysilaj się – dobiegł go syczący głos, przywodzący na myśl coś wyjątkowo obleśnego. – Sam wyhodowałem tę roślinę. Nie wypuści cię, dopóki jej nie rozkażę. Taaak...
Lain rzucił pokracznemu alchemikowi znudzone spojrzenie. Ostatnie „taaak” brzmiało jak wstęp do diabolicznej tyrady klasycznego złodupca. Nie pomylił się.
- Oto nareszcie pojawia się sposobność wypróbowania mojego eliksiru – syczał goblin w podnieceniu, przygotowując pośpiesznie potrzebne mu ingrediencje. – Tak długo czekałem na możliwość przygotowania tej mikstury. A dziś uwarzę ją po raz pierwszy - jedyny w swoim rodzaju eliksir, który po dodaniu krwi ofiary zmieni mnie w pełnoprawnego przedstawiciela jej rasy! Dzięki niej raz na zawsze zakończę nędzne życie w podziemiach, do których moi współziomkowie zostali zepchnięci przez takie istoty jak ty! I tylko ja, Bruogl Szalony, znam skład tej genialnej mieszanki!
Lain uniósł brew w niemym podziwie. Goblin spojrzał na niego z ukosa.
- Za chwilę umrzesz, elfie – powiedział, chwytając nieco zardzewiały rzeźnicki nóż i stając pod swoją zwisającą bezradnie ofiarą. – Wyjawię ci więc, na czym polega geniusz mojego eliksiru. Otóż sekretem jest…
Urwał pod wpływem topora, który wystrzeliwszy z ciemności z impetem rozpłatał mu czaszkę. Zapadła cisza.
- Ty to masz wyczucie – powiedział Lain z wyrzutem. W kręgu światła roztaczanego przez dopalającą się świecę pojawił się barczysty, rudawy osobnik, składający się właściwie w jednej czwartej z bujnej, rozczochranej brody.
- Jak nauczał Mistrz Bucus: zabij dziada, póki gada – zacytował głosem o głębi spiżowego dzwonu, wydobywając swój topór z resztek głowy goblina i mierząc nim w wyrastające u szczytu jaskini pnącza.
- Nie! – zawrzasnął elf strasznym głosem, widząc zamiary przyjaciela. – Znaczy… nie kwestionuję twoich umiejętności, ale może zdjąłbyś mnie stąd tak, żebyś nie musiał później zeskrobywać mnie z posadzki?
Gordon był jedyną znaną mu osobą, i prawdopodobnie jedyną osobą na Kontynencie, która opanowała zdolność rzucania toporami; w dodatku naprawdę precyzyjnego, więc nie celność była źródłem niepokoju wiszącego nieszczęśnika. Przerażająca była perspektywa upadku z takiej wysokości na twarde, kamienne podłoże.
Kompan spojrzał na niego krzywo, ale widać było, że zrozumiał obawy Laina, bo uśmiechnął się przyjaźnie.
- Nie bój się, będzie fajnie – zapewnił i cisnął toporem.
Ryk elfa przepłoszył z jaskini nawet karaluchy.
________________________________________________________________________

Tego naprawdę będzie więcej. Brace yourselves!

Ogłoszenia parafialne - w górnej belce pojawiła się nowa zakładka - KÓŁKA. Jest ona wypadkową tragicznego związku złego dziennikarstwa z karykaturalnym obrazem lalkowego kolekcjonerstwa, który to związek został skonsumowany w styczniowym numerze Polityki. Mowa o artykule noszącym tytuł  "Drugie życie lalek". Na jego temat wypowiedziało się już wiele osób, więc daruję sobie własne dywagacje - zaś wszystko, co było w tym zamieszaniu najważniejsze (i najgorsze) zostało wskazane w analizie noszącej tytuł "Nikt się nie spodziewa hiszpańskich pigmalionów!".

Zakładka ta będzie ewoluować - trwa projektowanie całkiem ambitnych rzeczy opartych na bazie powstałych kółeczek. I wkrótce może się zrobić ciekawie.

Ale to temat na następną nocię!


Podobne posty

8 komentarze

  1. Krótko ale treściwie :) Lubimy czytać takie opowiadania w internecie. Jednak najbardziej nie lubimy gdy opko zostaje urwane a po blogerze ani widu ani słychu. Dlatego prosimy więcej i więcej i do końca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę - bo na pewno będzie więcej, i na pewno jeszcze długo będę się lansować w internetach :3
      Gorzej z kwestią końca...

      Usuń
  2. Znam styl fantasy, który potrafił mieszać powagę z parodiowaniem i wyszło to całkiem nieźle. "Zawód: Wiedźma" Olgi Gromyko. Jeśli nie znasz, to polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie znam, muszę się dokształcić:)

      Usuń
  3. Lansuj się, lansuj! Bardzo lubię fantasy i chętnie przeczytałabym coś jeszcze :) Czuję niedosyt po takim króciutkim fragmencie... :(
    Ps. A już miałam nadzieję, że poznam przepis na eliskir... Ah te topory ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ będzie jeszcze! I to jest groźba! Czemu nikt nie bierze jej na poważnie? :C
      A topory słyną powszechnie ze swego karygodnego braku wyczucia czasu. :D

      Usuń

Fajnie, że jesteś! Możesz napisać mi komcia, korzystając z tego oto miniporadnika formatowania:

[b]tekst[/b] - pogrubienie
[i]tekst[/i] - kursywa
[a href="www.jakaśstrona.pl"]tekst[/a] - link ukryty

Zamiast nawiasów kwadratowych [] wstawiamy nawiasy ostre <>

Polecany post

Sims 4 - Legacy Challenge - prolog

Dziś będę odtwórcza  mam dla Was coś niesamowitego - Legacy Challenge dla Sims 4! Zainspirowana Projektem "Prokrastynacja" mego ...

Facebook

Blogger

Subscribe